
Facet był niczego sobie. Przystojny, wysportowany, pełen zacnych idei. Co wiemy o jego latach młodości? Niewiele. Osoba – czytaj narrator – która opisuje jego historię, informuje, że nasz bohater był niezwykle oddany człowiekowi, któremu służył. Nie! To nie jest dobre określenie. Był swojemu pryncypałowi ślepo oddany! Dobrze, abyście akurat to zapamiętali. Był gotowy zrobić wszystko, aby jego szef (tak go na potrzeby tej opowieści nazwijmy) był zdrowy, szczęśliwy i mógł dalej funkcjonować, jako przywódca pewnej społeczności. O jego szefie kiedyś ktoś napisał, że był wręcz idealnym władcą! (to taka maleńka podpowiedź).
No i ten facet na schwał (tutaj dokonano brutalnej ingerencji w stałe związki frazeologiczne! No, ale cel uświęca środki! Bo gdyby naszego bohatera ktoś nazwał chłopem, pewnie by się bardzo obraził) otrzymał od swojego szefa zadanie, które Tom Cruise określiłby mianem „Mission: Impossible”. Miał chronić szefa, a właściwie część jego ludzi, która to znajdowała się na tyle oddziału.
Nasz bohater, a jakże, podejmuje się tej misji. Z godnością przemieszcza się po krainie, która słynie z obfitości oliwek i pomarańczy, na swoim środku transportu (podpowiedź – nie był pojazd, któremu do szczęścia potrzebna była wizyta na stacji benzynowej) i nagle…..
Buch, bach, wrrr, trach…
Atakują go i jego kompanów przeważające siły wroga. Konsternacja! Co robić? Opisywany przez nas bohater ma do wyboru dwie alternatywy: będzie sam ze swoimi kuplami walczył z odmiennym kulturowo przeciwnikiem lub wezwie pomoc. Uwaga! Kolejna podpowiedź!Mógł wezwać pomoc!!Nie miał, co prawda, przy sobie telefonu komórkowego, ale dysponował innym urządzeniem. Z punktu widzenia człowieka żyjącego w XXI wieku była to niezwykle archaiczna rzecz przeznaczona do komunikacji, jednak – tak można to sobie wyobrazić – poniekąd skuteczna.
Mógł, ale tego nie zrobił. Walczył dzielnie, ale padł na polu bitwy. Starał się, aby jego broń nie wpadła w ręce rywala. Bo ta jego broń miała pewną moc! Konstruktor tego oręża powkładał do głowicy tej broni pewne elementy, które miały przynieść jej właścicielowi szczęście, wzmocnić jej moc i uczynić go niepokonanym.
No, ale nasz bohater – jak już wspomniałem – ginie na polu bitwy. Odwraca się twarzą w kierunku miejsca, które szczególnie umiłował (czytaj: swojej ojczyzny), modli się, zamyka oczy i nagle….pojawia się niezapowiadany przez nikogo transport! Trzy postacie otaczają tego wysportowanego mężczyznę i ku zaskoczeniu wszystkich zabierają naszego bohatera (no, nie tak do końca całego bohatera) w miejsce, gdzie będzie mógł wspominać (to także metafora) swojego szefa i swój ukochany kraj.
Jaka była końcówka tej opowieści? Szef zdenerwował się, pokonał swoich przeciwników (tych, którzy unicestwili bohatera naszej opowieści), a później wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
2024-11-02
Hania Czaban – Cały ten czas
2024-10-29
Trzeci tom znakomitego kryminału w starym stylu!
2024-10-17
Niezwykła, gęsta i mroczna atmosfera
2024-10-09
Toruń w czasie rządów pruskich
2022-02-10
Powieść mistrza grozy
2022-02-09
Nowa książka Remigiusza Mroza!
2022-01-31
Nasze propozycje
2021-12-02
Czy znasz swoje lektury?
2021-03-19
Z naszej półki…
2021-03-19
Z Naszej Półki…